Ten tydzień jest naprawdę ciężki. Na studiach wciąż nadrabiam zaległości. Od przyszłego tygodnia zaczynam praktyki w radiu (chyba w dziale marketingowym), więc stres. Bardzo się cieszę na same praktyki, poza tym, że po prostu muszę je wyrobić to zwyczajnie cieszę się na "popracowanie" w dziale marketingowym. Wciąż szukam swojej przyszłej ścieżki zawodowej. Lubię marketing, ale nie mam pojęcia czym chciałabym później się zajmować w tej branży. Myślę, że mnóstwo osób idących na studia wybiera po prostu to co ich interesuje bądź sprawia przyjemność/nie większej trudności uczenia a dopiero później lub jeszcze w trakcie studiów znajdują to z czym chcieliby połączyć swoje zawodowe plany.
wtorek, 25 maja 2021
Update: ciężki tydzień, czerwiec, praktyki (studia)
Ten tydzień jest naprawdę ciężki. Na studiach wciąż nadrabiam zaległości. Od przyszłego tygodnia zaczynam praktyki w radiu (chyba w dziale marketingowym), więc stres. Bardzo się cieszę na same praktyki, poza tym, że po prostu muszę je wyrobić to zwyczajnie cieszę się na "popracowanie" w dziale marketingowym. Wciąż szukam swojej przyszłej ścieżki zawodowej. Lubię marketing, ale nie mam pojęcia czym chciałabym później się zajmować w tej branży. Myślę, że mnóstwo osób idących na studia wybiera po prostu to co ich interesuje bądź sprawia przyjemność/nie większej trudności uczenia a dopiero później lub jeszcze w trakcie studiów znajdują to z czym chcieliby połączyć swoje zawodowe plany.
wtorek, 4 maja 2021
Wróciłam
Wracam (choć nie wiem na jak długo). To znaczy kiedy znów zniknę a następnie kiedy ponownie wrócę. 😄 Nie było mnie tu 2 miesiące. Zupełnie tego nie planowałam. Po prostu, od pewnego czasu chciałabym prowadzić bloga w taki sposób, aby było tu jak najwięcej praktycznych treści, co nieznaczy, że nie chciałabym tu od czasu do czasu pisać co się dzieje u mnie na co dzień. Przez to, że juz długi czas nie publikuję tu takich treści to zupełnie wypadłam z wprawy i zawsze wychodzi masło maśłane co tym bardziej zniechęca mnie do pisania tego typu wpisów.
Przez przeszło 2 miesiące nic szczególnego się u mnie nie wydarzyło. Miałam jedynie robioną gastroskopię a w tym tygodniu lub następnym wybieram się po odbiór reszty wyników oraz na kolejną wizytę do gastrloga w celu omówienia wyników. Miałam pobierane 2 wycinki, dlatego ponownie muszę jechać po wyniki. Moja dieta od dietetyka za pierwszym razem jakoś do końca mi nie podeszła i ostatecznie po 4 miesiącach prób przekonania się do niej, ostatecznie się poddałam. Dlatego również mam plan niebawem ponownie wybrać się do tej samej Pani by obgadać sytuację i ustalić nowy plan działania.
Przez to, że nie za bardzo trzymałam jaką kolwiek dietę przez ostatnie kilka miesięcy (po tym jak już poddałam się dostosowywania się do diety) przytyłam 2 kg i jest mi z tym niezmiernie źle. A na domiar złego, co mi się nigdy w życiu jeszcze nie przytrafiło 2 dni temu pojawił mi się okres i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że pojawił się o 2 - 3 tygodnie za wcześnie. Póki co jest boleśnie, ale liczę na to, że jeszcze tylko kilka dni i wrócę do ćwiczeń. Od kilku dni ćwiczę z Chloe Ting. Robię 2 programy na raz, z tym, że omijam wszystkie ćwicznia HIIT bo po nich (tak wytłumaczyła mi Pani dietetyk) podwyższa mi się glukoza a ja mam ją obniżać a nie podwyższać. Ponadto, każde ćwiczenia w danym dniu robię w przedziale czasowym od 20 do 50 minut. Nie więcej, dlatego, że w tedy czuję duże zmęczenie a nie powinnam bo takie duże zmęczenie również wpływa na podwyższanie się glukozy.
Jak tylko mam czas to wyciągam tatę na spacer. Nie mam nikogo innego kogo mogłabym zabrać na spacer więc dla mnie to jedyna szansa się przejść gdzieś dalej i w miejsca gdzie bałabym się pójść sama. Mam to ogromne szczęście, że mieszkam w pięknej okolicy. Wokół mnie mnóstwo lasów, pól, łąk, wzgórz (górek), rzeka, strumyki. Nic tylko chodzić, tylko właśnie, że nie do końca mam z kim :-(
Poza tym będąc obecnie na 3 roku (licencjat) piszę pracę licencjacką, która idzie mi strasznie. Zupełnie nie mogę się za nią zabrać. Zawsze jak za coś muszę się zabrać to ma od razu to samo poczucie strachu jak w tedy kiedy byłąm bita w domu, głównie przez mamę. Zawsze mam wrażenie, że treaz też to się wydarzy, dlatego uciekam od robienia rzezcy, którę muszę zrobić. Wiem, że dziwne, ale naprawdę wciąż mam w sobie takie duże poczucie lęku, że po prostu ten lęk mnie powstrzymuje i nie chce odpuścić.
Moja głowa wciąż choruje. To znaczy, zauważyłam, że nasiliły się u mnie te same uczucia/poczucie jak kilkanaście lat temu kiedy miałam depresję. Nigdy jej nie leczyłam. Raz, że do końca mnie nie stać a dwa, że jak na razie nie udało mi się znaleźć żadnego psychiatry na NFZ. A ostatni psychiatra to była wielka pomyłka i zupełnie nie to. Dlatego zabieram się za dalsze poszukiwania nowego psychiatry w moim mieście. Szukam kogoś stacjonarnie. Mam wrażenie, że w taki sposób łatwiej mi będzie się otworzyć z wieloma tematami i opowiedzieć o wielu rzeczach.
Na zakończenie, ten miesiąc będzie dość ciężki. Mam duuuużo roboty. Studia zaoczne w cale nie polegają na nic nie robieniu i pracy (w znaczeniu nie koniecznie pracowania a pracy jako nauki) też jest całkiem całkiem sporo.
środa, 4 listopada 2020
Update: ginekolog, dietetyk i inni lekarze
U ginekologa ostatecznie nie byłam bo się spóźniłam. Jak dobrze pójdzie to pójdę pod koniec listopada.
Do dietetyka idę jutro po południu. Kompletnie innego niż dotychczas. Wydam w związku z tym fortunę, ale przezcież robię to dla zdrowia. Więc z jednej strony jest mi źle a zdrugiej dobrze bo wiem po co tam idę. Jutrzejsza wizyta kosztować mnie będzie około 300 zł za 1 godzinę.
niedziela, 30 sierpnia 2020
Update: alergie pokarmowe
Od czasu kiedy stwierdzono u mnie alergie pokarmowe na gluten i laktozę minęło już kilka miesięcy. Przez ten czas w dużym stopniu ograniczyłam oba te składniki diety. Odczułam przy tym zauważalną różnicę. Znacząco lepiej się czuję. Nie puchnę już tak często i tak bardzo, rzadziej występuje BBLS, nie czuje się już tak często bez sił czy wręcz przeciwnie ociężale.
Na mleku sojowym jestem już od prawie 2,5 roku. Mi mleko sojowe, roślinne bardzo smakuje i nic mi się po nim nie dzieje.
Co prawda, będąc na ostatniej (drugiej) wizycie u dietetyka do mojego jadłospisu zostały wpisane takie produkty jak serek wiejski i mleko (może być roślinne) do codziennego stosowania do koktajli - tych samych co ostatnio.
Jednakże takie mleka roślinne czy sojowe bez cukru są bardzo drogie. Ceny zaczynają się od 6,99 zł za litr. Wciąż nie mogę cukru. Mi takie 1 mleko starcza tylko na 2 dni. A to wynika z tego, że koktajle muszę spożywać 2 razy dziennie, czyli 2x po 300 ml.
Ale co mnie zaciekawiło to to, że zauważyłam, że przed stosowaniem mlek roślinnych, sojowych miałam duży problem z produktami zawierającymi laktozę a nawet z produktami bez laktozy bo w tedy też pojawiał się problem to tak teraz co drugi dzień jedząc twarożek wiejski nic się nie dzieje.
To jest dość dziwne bo dla mnie największą zmorą było mleko. Czy to z laktozą czy bez niej. Mój organizm kompletnie sobie nie radził.
Ale, przed wczoraj doszłam do wniosku, że skoro mój organizm lepiej już sobie radzi z produktami bez laktozy to być może jest to dobry czas, aby wrócić do mleka zwykłego bez laktozy. Główny powód to taki, że jest ono o wiele tańsze.
Stąd będąc na zakupach w Lidlu (wczoraj) kupiłam mleko bez laktozy. Dziś wpadło na śniadanie, jako koktajl. I efekt taki, że nic mi nie było. Znaczy to tyle, że wracam do produktów bez laktozy. W tym w szczególności do mleka.
Co prawda odzwyczaiłam się kompletnie od jego smaku. Aktualnie w ogóle mi nie smakuje. Jest za słodkie, zbyt mleczne, za bardzo się pieni w kawie i generalnie jest ble. No, ale cóż. Byle tylko wyjść z ED.
piątek, 28 sierpnia 2020
Update: włosy, lekarze
Kilka miesięcy temu (po pierwszej wizycie u dermatologa) zaczęłam przyjmować codziennie nabletki z biotyną na włosy. Bardzo mi one pomogły, ponieważ dotychczasowe stosowanie wcierek dawało tylko dobry efekt w trakcie ich stosowania. Jednak tabletki te okazały się skuteczne na dłuższy czas. Jednakże problem powrócił. To znaczy znów wypadają garściami i to na dodatek codziennie.
Wiem już, że duży wpływ z pewnością ma na to mój niedobór żelaza, który mimo, że staram się uzupełniać poprzez branie zaleconych tabletek przez lekarza to jednak postępu brak.
Pod koniec września wybieram się na badanie na insulinę, glukozę, kilka innych i żelaza. Ale przez to, że zanim to nastąpi to jeszcze został cały miesiąc to zdecydowałam się pójśc do lekarza po raz kolejny. Tym razem znów dermatolog. Na żadnego innego mnie nie stać. Przezukałam juz i nternet i wyszło mi, że najlepszy byłby trycholog, ale nie stać mnie, więc idę tam gdzie mnie stać xd
Wizytę mam umówioną na 2 września.
Lekarze
Od ostatniego razu kiedy pisałam o lekarzach pozmieniało się kilka dat. Aktualnie umówiona jestem na wizytę do:
dermatologa na 2 września
gastrologa na 10 wrezśnia
ginekologa-endokrynologa na 15 września
i wciąż czekam na umówienie mnie na wizytę do okulisty oraz pod koniec września również ponownie usłysze się z endokrynologiem oraz zobaczę się z dietetykiem.
sobota, 8 sierpnia 2020
Update: lekarze, dieta koktajlowa
Od ostatniego czasu kiedy miałam wizytę u endokrynologa minęło 21 dni.
28 lipca byłam internisty, który skierował mnie na badania krwi na witaminy i minerały jak się mają oraz na kilka innych badań tego typu. Wyszło, że mam jeszcze niższy poziom żelaza niż poprzednio. Obecny wynik to 49. Mam również za mało Witaminy B12 i Witaminy D3.
7 sierpnia miałam badanie na krzywą glukozową i krzywą insuliową. Wyniki odebrałam jeszcze wczoraj. Cukrzycy nie mam. Glukoza jest ciut wyżwza niż 2 miesiące temu, ale w zamian insulina trochę się obniżyła. Wynik insuliny obecnie 14,59 a było 15,97. Po wprowadzeniu wyników do wzoru HOMA-IR, dwa miesiące temu: 3,43 natomiast obecnie 3,21.
10 sierpnia idę do dietetyka.
12 sierpnia mam tzw. poradę telemedyczną u gastrologa, ponieważ wciąż męczy mnie BBLS. Co prawda nie występuje juz tak często, ale mimo wszystko wolę choć spróbować dowiedzieć się co się dzieje i co to za dziwne zjawisko.
Póki co jestem umówiona na 12 września do ginekologa-endokrynologa. Jednak będę jeszcze szukać innego lekarza o tej samej specjalności, ale który mógłby mnie przyjąć wcześniej.
Oraz do głowy również wpadł mi pomysł, aby wybrać się do okulisty, aby ustalić dlaczego tak szybko rośnie mi wada. Jednakże nie mam jeszcze ustalonego terminu wizyty.
Dieta koktajlowa
Dietę koktajlową zaczęłam stosować 4 lipca br. roku. Zaczęłam ją stosować ważąc 103,5 kg. Obecnie ważę 94 kg. Czyli w 5 tygodni schudłam 9,5 kg. Od ostatniego posta "Wymiary" nie mierzyłam się, więc nie wiem ile cm mam teraz tu i ówdzie. Ale szczerze, wizualnie nie ma wielkiej zmiany (lol).
sobota, 30 maja 2020
Moje aktualne odżywianie
Zatem od kilku tygodni wygląda to tak:
Nie spożywam:
- mięsa
- słodyczy → ograniczam
- białka odzwierzęcego → czasem wpadnie jajko
- glutenu → ograniczam
- roślin strączkowych → zaczynam się do nich przekonywać
- surowych jabłek
- kalafiora
- brukselki
- ziemniaków gotowanych
- alkoholu
- ciemnej/gorzkiej/czarnej herbaty → bardzo ograniczam
- napoi gazowanych, w tym wody gazowanej
- kawy (kofeiny)
- wafli ryżowych
Ponadto udaje mi się jeść coraz więcej, tzn. zmieścić na jeden posiłek coraz więcej. A czasem nawet jestem w stanie bez żadnego problemu wziąć dokładkę. Ale wciąż nie mieszczę zupy + drugiego dania jako obiad.
Wciąż mało piję wody (ogólnie, dziennie).
*Wpis ten oparty jest na tym jak żywię się od kilku miesięcy. Wrzucam go zanim zajdą zmiany związane z IO.
poniedziałek, 11 maja 2020
Update: zaległości, lekarz, niedziela
Post o inspirującej osobie się w tym miesiącu nie pojawi. Mam 2 osoby, które chciałabym Wam polecić, ale to jeszcze nie jest na to czas. A nie chcę robić tego postu na siłę, tylko po to, żeby był więc w tym miesiącu nie będzie.
Lekarz
Kilka dni temu byłam na USG tarczycy i te wyniki, które mam nic mi nie mówią. Stąd za kilka dni będę rozmawiać z lekarzem z Warszawy i w tedy się pewnie czegoś dowiem. Co więcej, dziś byłam na pobraniu krwi - badanie hormonów tarczycy, glukozy i insuliny. Po wyniki jadę jutro rano.
Niedziela
W sobotę upiekłam babkę waniliową do babci. W niedzielę pojechałam odwiedzić babcię (ze strony taty) a zarazem spotkałam się tam już z tatą. Babka wszystkim smakowała, ale znów nasłuchałam się, że ja przecież nic nie jem (żadnego ciasta) tylko piję herbatę owocową a chuda nie jestem, więc coś jest nie tak ze mną.
Po powrocie do domu, po obiedzie, pojechałam z tatą na przejażdżkę rowerową. Tym razem pojechaliśmy na łąki i pola. Było pięknie! Oczywiście najlepszy był rzepak! Rzepak to moja letnia miłość.
niedziela, 12 stycznia 2020
Update: studia, lekarze
Od piątku mam zatrucie pokarmowe. Stąd tylko wczoraj pojechałam do Poznania na uczelnię.
Ze względu na okoliczności filmiku nie będzie.
Lekarze
- 17 lutego idę do psychiatry. To kolejna próba leczenia ED oraz problemów domowych. To w końcu właśnie stąd wpadłam w ED.
- 29 stycznia idę do alergologa na testy alergiczne pokarmowe. Głównie chodzi tu o BBLS oraz o puchnięcie na dłuuuugi czas po spożyciu białka zwierzęcego.
- 1 kwietnia idę do szpitala do poradni chorób metabolicznych - dalej próbując wyjść z ED.
- W tym tygodniu idę jeszcze do lekarza rodzinnego po skierowanie na badanie 20 alergenów pokarmowych w organizmie.
poniedziałek, 6 stycznia 2020
Update: przybrałam/spuchłam, Instagram, Toruń
To była dotychczas jedna z większych zagadek. Ostatnio, dosłownie 2-3 dni temu udało mi się odkryć co to za dziwne zjawisko. Może zabrzmi to dziwnie i trochę bleee, ale to zupełnie normalne zjawisko u kobiet. Otóż puchnę zawsze po środku miesiąca (choć nie tylko, ale tu odniosę się tylko do środka miesiąca), ponieważ mam owulację. Chodzi rzecz jasna o okres/miesiączkę. Cieszy mnie to niezwykle, że udało mi się to samej odkryć. Też dzięki temu czuję się generalnie spokojniej.
Gdyby kogoś to interesowało na Instagramie - stworzonego pod bloga - jestem tam codziennie.
https://www.instagram.com/aniawithed/?hl=pl
Zaczęłam tam publikować 7 maja 2019 i od 13 września 2019 r. aż do wczoraj miałam przerwę a to dlatego, że zawsze zdjęcia robię w świetle dziennym a w tym czasie światła było bardzo nie wiele. Poza tym we wakacje zazwyczaj wrzucałam tam zdjęcia lodów domowej roboty a jednak jak dla mnie obecnie za zimno jest na lody, więc od dziś raz na jakiś czas będę wrzucać też inne zdjęcia posiłków. Albo i inne zdjęcia.
Toruń
Dziś wraz z rodzicami i ciocią i wujkiem pojechaliśmy do Torunia na spacer oraz na sushi. Od czasu wakacji letnich 2019 zawsze jak gdzieś jem poza domem to staram się wybierać wegańskie opcje. Co prawda weganką nie jestem i nie sądzę, abym się nią stała, ale fajnie jest zdrowo eksperymentować z posiłkami (szczególnie jak to nie ja płacę 😅).
* I w brew pozorom jeśli danie normalnie jest mięsne a po modyfikacji jest wegańskie to taniej wychodzi w wersji wegańskiej lub wegetariańskiej.
wtorek, 31 grudnia 2019
Update: Sylwester, wymiary
Planów brak, ale śmieszna sprawa, ponieważ z racji tego, że urodziłam się jeszcze w ubiegłym stuleciu to dziś czuję się jakbym wchodziła w nową erę - Żegnajcie dinozaury. Nadchodzę! Nowy roku, witaj! 😃
Wymiary
Dziś miał być ten dzień. Jednakże waga się zepsuła. Co prawda już tydzień się psuła, ale dziś to już w ogóle włączyć się nie chciała. Zatem wymiary za grudzień pojawią się w nowym roku - jak zdobędę nowe baterie. 👍
czwartek, 19 grudnia 2019
Update: studia, liceum, święta
Tuż po przerwie zaczynają się egzaminy. Mam ich kilka. Może się wydawać, że to mało, ale ja nie lubię swojego kierunku studiów aż tak bardzo poza tym odkąd na horyzoncie mam plan lepszych (tych superowych) studiów i to jeszcze w UK to już w ogóle mi się nie chce na to wszystko uczyć. Wolałabym w tym czasie porobić coś innego lub po prostu pouczyć się angielskiego bo w maju 2020 r. poprawiam maturę z angielskiego.
Liceum
Dziś byłam w szkole, w moim byłym liceum i nic nie załatwiłam. Miałam złożyć wniosek o możliwość pisania matury - poprawianie wyników, ale okazało się, że nie wiadomo czy tak jak byłoby mi to potrzebne to jest to w ogóle możliwe. Ponadto mojej byłej wychowawczyni dziś nie było w szkole choć dzwoniłam dziś rano w tej sprawie i powiedziano mi, że jest. Jutro rano jadę tam znów.
Święta
Mam plan wykorzystać je tylko na naukę. Od rana do wieczora. Angielski, przedmioty na obecne studia, kolokwia, egzaminy, poprawy, 2x warunki z poprzedniego roku. Myślałam, że będę miała mnóstwo wolnego czasu na skupienie się tylko na obecnych studiach. A tak to mam masę rzeczy do zrobienia. Generalnie zarobiona jestem. A to jeszcze nie jest najgorsze bo przecież wciąż nie mam pracy. W tedy to dopiero będzie z*pierdziel 😤😩.
wtorek, 17 grudnia 2019
Update: plany, studia, święta
wtorek, 3 grudnia 2019
Update: (plany na) święta, mama, studia
Co rok przychodzi do nas babcia ze strony mamy na Wigilię (że niby rodzinne święta). Niby fajnie, ale z racji tego, że moja matka jest jaka jest a tata idzie w ślady matki (swoim zachowaniem - co raz częściej to się dzieje) to w tym roku postanowiłam NIE IŚĆ NA WIGILIĘ DO RODZICÓW. Będę siedzieć w domu. W związku z tym nie czeka mnie Wigilia w tym roku. I w cale nad tym nie ubolewam. Mam zamiar się tego trzymać tak długo jak to jest możliwe.
Mama
Będąc ostatnio u pani dermatolog dowiedziałam się więcej niż myślałam o możliwościach wyjścia z ed. Co mnie bardzo cieszy.
Po pierwsze najpierw muszę iść do PSYCHIATRY, aby ogarnąć sytuację z domem. Z problemami w domu bo stąd wzięły się zaburzenia odżywiania. A, że one głównie i przede wszystkim dotyczą mamy to postaram się w tej kwestii zdziałać jak najwięcej. Wstępnie jestem zapisana do psychiatry na 17 lutego 2020 r. Całe leczenie przewidziane jest na NFZ.
Studia
Mój idealny plan na studia po studiach umarł. Miałam plan, aby po moich obecnych studiach, które są g*wno warte zacząć studia z, którymi chcę w pełni wiązać swoją przyszłość. Tj. marketing (może międzynarodowy) z językiem (lub językami). Marketing to coś co mi się marzy, ponieważ chciałabym tworzyć, produkować/robić nowe rzeczy. Języki bo dotychczas uczyłam się już kilku i chciałabym wrócić między innymi do hiszpańskiego. Studia te miałam plan robić w UK, ale okazało się, że przez to że już rozpoczęłam studia w innym kraju (co gorsza mam plan je tu skończyć) to nie mogę wyjechać na studia do UK bo nie dostanę pożyczki studenckiej od rządu. KONIEC ŚWIATA! Więc póki co moją jedyną nadzieją są studia w Danii bo tam są darmowe. Nie podoba mi się to ani trochę. Smutno mi strasznie i źle z tym.
wtorek, 19 listopada 2019
Update: lekarze, włosy, weekend (studia)
Kilka tygodni temu wybrałam się do lekarza ogólnego/pierwszego kontaktu/rodzinnego (jak zwał tak zwał) i po raz kolejny podzieliłam się moją historią o ed z Panią doktor. Dostałam wówczas do kolekcji kilka skierowań. Jedno już zrealizowałam - USG tarczycy. Otrzymałam również skierowanie do endokrynologa, do dermatologa (ze względu na zły stan włosów), do psychologa (ed), do poradni chorób metabolicznych oraz na badanie krwi.
Do endokrynologa idę 26 listopada - guzki na tarczycy
Do dermatologa idę 28 listopada
Na badanie krwi wybieram się jutro z rana, ale to wszystko zależy czy się (d)obudzę 😅
Włosy
Tak jak powyżej - niebawem idę stoczyć bój z problemami jakie wywołało ed z moimi włosami
A jutro - 20.11.2019 r. - idę do fryzjera je trochę podciąć (troszkę)
Weekend (studia)
26 listopada moja bliska koleżanka ma urodziny 20! W związku z tym, że jest dla mnie ważna mam zamiar upiec jej tort i ciasteczka + dać jej prezent. I tu wszystko jest super tylko jakiś miesiąc temu zamówiłam jej prezent przez internet i jeszcze nie dotarł i martwi mnie bardzo, że nie zdąży już dotrzeć do końca tego miesiąca.
niedziela, 10 listopada 2019
Plany na bloga
Co prawda zaczęłam już jakieś 2 miesiące nad tym myśleć co by tu zrobić. I tak: zaczęłam wszystko pomału analizować a zarazem wprowadzać zmiany (zaczynając od własnego życia a następnie po dokumentowanie tego co się u mnie dzieje - za pomocą bloga).
A więc:
- Z pewnością bloga chciałabym prowadzić tak, aby przestał być czystym dziennikiem, ale aby stał się bardziej użyteczny. Między innymi, aby zawierał więcej konkretnych treści. Stąd też (ALE NIE GŁÓWNIE PO TO) kilka miesięcy temu założyłam konto na Instagramie https://www.instagram.com/aniawithed/, aby móc publikować tam treści z codzienności i nie "zaśmiecać" nimi bloga.
- Thinspiracje - są fajnym luźnym postem, który zawsze pasuje, można nim "zapchać dziurę czasową" kiedy akurat nic się nie dzieje a przydałoby się coś tu wrzucić albo po prostu wrzucać je regularnie jako taka odskocznia. Jednakże nie jest to najlepsze - SZCZEGÓLNIE - dla młodych dziewczyn, które na to wszystko patrzą i zastanawiają się: Kim właściwie są? Bo przecież wszystkie te zdjęcia przedstawiają piękne, szczupłe czasem chude kobiety. Stąd ta forma postów nie wydaje mi się słuszna, ale póki co nie będę z nich rezygnować bo nie mam kompletnie pomysłu co w zamian wówczas 🤷♀️.
- Przepisy...jakieś 3 tygodnie temu zepsuł mi się robot kuchenny a więc czekam aż pojawią się w Biedronce lub w Lidlu i wtedy jest szansa, że coś się ruszy. Ale póki co nie ma jak. Poza tym, szczerze mówiąc ja korzystam zawsze tylko z naturalnego światła, czyli ze słońca. A tak się nie fortunnie stało, że mamy obecnie jesień a za 3 tygodnie zimę i słońca mało mało. Co też mnie tu ogranicza. 🙈
- Myślałam też o tym, aby z weekendów ze studiów wrzucać tu krótkie filmiki - ale w pierwszej kolejności muszę W KOŃCU znaleźć program do montażu tego typu video. Mając Windowsa nie jest tak łatwo znaleźć coś fajnego i tak, żeby jeszcze było za darmo.
- Wpisy o "Inspirującej osobie" - to rzecz do której chcę z pewnością wrócić, ale dopiero od przyszłego roku (styczeń 2020 r.). Mam już rozplanowane, więc nie będzie tak, że miało być a ni ma.
- Bilanse - chyba największa moja zmora, ponieważ nie widzę większego sensu publikowania ich tak często jak to robiłam dotychczas, ponieważ one niczego nie obrazują. Stąd oczywiście będą wpadać, ale rzadziej.
piątek, 1 listopada 2019
Update: święta, wymiary, ćwiczenia
Niestety to dopiero połowa, ale jutro dzięki Boże już koniec. Święta rodzinne zawsze są najgorsze bo są RODZINNE. Przez to, że mam w rodzinie problemy od dziecka to każdy czas spędzany rodzinnie to porażka. Także czekam aż one się skończą a o kolejnych w ogóle nie chcę myśleć.
Wymiary za październik
Pojawią się mam nadzieję niebawem jednak wciąż czekam aż mi choć trochę "zjedzie". Bo obecne wymiary by niczego nie odzwierciedliły.
Ćwiczenia
Ostatnio udaje mi się codziennie ćwiczyć cardio w domu średnio po 40 minut. Choć od 3 dni nie wykonuję żadnych ćwiczeń, ponieważ podtrułam się zwiędniętym szpinakiem 2 dni temu i mój żołądek wciąż nie odżył. Dlatego czekam aż się unormuje i w tedy powrócę do cardio.
niedziela, 20 października 2019
Update - studia, złe samopoczucie, "przybrałam"
Natomiast dziś była prawdziwa masakra. Przez to, że wczoraj wróciłam późno do domu to dziś, aby zdążyć dotrzeć na zajęcia musiałam wstać o 2:30 (w nocy/AM) - spałam tylko 2 godziny - od samego rana a w zasadzie to już od wczoraj bardzo źle się czułam. Dziś było jeszcze gorzej niż wczoraj. Dzisiaj miałam strasznie duże wzdęcia, cała spuchłam i jeszcze okres mi się zbliża (więc jestem całą w pryszczach). 😩
Ponadto, przez to, że tak bardzo się dziś źle czułam to nie poszłam na większość wykładów. Poszłam tylko na 2 pierwsze a później złapałam pociąg i pojechałam do domu.
Teraz jest już znacząco lepiej 😊 Aktualnie grzeję się w dresiku leżą na kanapie, nadrabiając YouTube'owe zaległości. Koło 20 czeka mnie jeszcze spacerek z bąbelkiem a potem 30-40 minut cardio w domu i spać.
Na jutro mam małe plany. Jakby wyszło to byłoby super! Dużoooo nauki, ale poza tym trochę relaxu.
sobota, 28 września 2019
Update, "OFICJALNIE" 😁
piątek, 20 września 2019
USG tarczycy, bilans
18 września byłam na kolejnym USG tarczycy. W zeszłym roku byłam po raz pierwszy. W tedy wykryto u mnie dwa guzki. Jednakże zaszły pewne zmiany od zeszłego roku, ponieważ obecnie posiadam 3 guzki. Ponadto te (poprzednie) dwa zdążyły już urosnąć. Stąd dostałam skierowanie do kardiologia. Być może uda mi się pójść w przyszłym tygodniu na wizytę.
- śniadanie: 2x kromki chleba z MR, serem żółtym, ketchupem pikantnym, papryka czerwona + herbata zielona (254)
- przekąska: 4x Kinder'ki (176)
- obiad: krokiety ziemniaczane, sojowe kotleciki a la nuggetsy, buraczki tarte, sos miodowo-musztardowy + woda mineralna (448)
- kolacja: banan (140)






