Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2020

Wczoraj

Wczoraj dużo się wydarzyło.
Zdałam kolokwium z komunikacji z warunku na 3,5!, rozmawiałam z kuzynem (tym tym kuzynem), byłam w 4 supermarketach robiąc zakupy (mama szykuje się na koronawirusa i też mnie zaopatrza), przebyłam głęboką ale szybką rozmowę z ciocią (o problemach w domu i o ed). W związku z tą rozmową wyszły na jaw problemy z tatą, o których tu jeszcze nigdy nie pisałam bo nie jestem na to gotowa, ale kiedyś na pewno napiszę - wciąż źle mi z tym, że o tym powiedziałam. Nie chciałam by to kiedykolwiek wyszło.

Psychiatra: Zdecydowałam się, że do tej pani doktor już nigdy więcej nie pójdę, recepty nie wykupię, do szpitala też nie pójdę. To po prostu była pomyłka.


środa, 19 lutego 2020

Dom, mama, jedzenie

Za każdym razem jak jestem u rodziców to wspominam o tym co zjadłam. Może trochę to dziwne, ale robię to ponieważ bardzo cieszy mnie fakt, że mogę już jeść więcej i dobrze się czuć po posiłku. To dla mnie już jakiś postęp. Smutne jest jednak to, że prawie za każdym razem słyszę od matki, że taki tłuścioch/grubas jak ja nie powinien nic jeść no niby po co mi jedzenie. Dziś np. usłyszałam, "że po co o tym ciągle mówię?! Kogo to obchodzi?! Bo dla mnie mnie liczy się tylko to co zjem nowego/innego następnego dnia." A ja uważam, że jedzenie jest zupełnie normalną częścią życia każdego człowieka i nie ma czego się wstydzić. Szczególnie, że od małego mam zły związek z jedzeniem między innymi dlatego, że w ed dokładnie w proanę wpadłam w wieku 14 lat. A przecież mogłabym być zdrowa?!! Co prawda ed wzięło się w 90% z problemów z domu, ale mimo wszystko w jedzeniu niby nie ma nic niezwykłego, ale z drugiej strony jak przez tyle lat żyjesz z ed i w końcu (bez pomocy lekarzy) mi samej udaje się bez problemu codziennie jeść ponad 1800 kcal a czasem i nawet więcej niż 2000 kcal to dla mnie jest to pewnego typu osiągnięcie na drodze ku wyzdrowieniu. I zarazem jest to bardzo ważny/znaczący krok na przód. Czy jak już słyszą kolejny raz jak mówię o jedzeniu to nie mogą po prostu tego przemilczeć albo wysłuchać i zapomnieć o tym. Czy oni a szczególnie ona zawsze musi powiedzieć coś przykrego. Moja matka od zawsze dużo klnie. Ale czy naprawdę musi być aż tak chamska?? Nie wiem czy bardziej bolały mnie tego typu komentarze jak wkraczałam w ed czy teraz kiedy jestem w czasie recovery czyli na drodze ku wyjściu z zaburzeń odżywiania. 😞 To zawsze jest bolesne.
Co prawda rozumiem, że nie wyglądam na osobę co to by potrzebowała jeść dużo, ponieważ mam nadwagę co widać po wymiarach np. tych ze stycznia. Z tym, że moja nadwaga nie wynika z tego, że jem za dużo tylko dlatego, że coś (nie wiem co) stało się z moim organizmem w 2015 r. i od tamtego czasu puchnę ciągle (pomijając tu alergię pokarmowe), mój organizm nie działa jak u osoby zdrowej w moim wieku.
Co również jest bardzo przykre to to, że moja rodzina (szczególnie ze strony taty) uważa, że jak ktoś ma zaburzenia odżywiana to albo ma anoreksję (czyli jest bardzo (aż za) chudy) albo ma bulimię, czyli ich zdaniem taką anoreksję tylko inaczej, co to inaczej się nazywa, ale działa jak anoreksja. Na prawdę nienawidzę tego bo jest to takie głupie i pojąć nie mogę jak ludzie mogą tak myśleć. Co również jest przykre.

sobota, 1 lutego 2020

Ignorancja i nietolerancja

Moja rodzina - co prawda nie tylko oni, ale głównie oni - od czasu kiedy przytyłam (bardzo), czyli około od 2017 roku za każdym jak tylko nadarzy się okazja próbują za wszelką cenę wytknąć mi, że jestem gruba bo...
Po ostatnich testach alergologicznych jedna z moich zagadek, dlaczego nieustannie puchnę i dlaczego czuję się tak jak się czuję została po części rozwiązana. Co bardzo mnie cieszy. Idę do przodu :-)
Zatem ze względu na to, że już wiem co powoduje to, że z moim ciałem dzieje się to, że np. puchnę momentalnie postanowiłam sobie, że możliwie ograniczę spożycie glutenu. Co moja rodzina oczywiście uznała za kolejny mój wymysł. Jak dla mnie to totalny brak szacunku względem drugiego człowieka.
Co więcej ostatnio ostatnio usłyszałam tekst: "Naprawdę jesteś uczulona na gluten i na laktozę?? Mojemu dziecku to stwierdzono jak było małe. Dopiero teraz się o tym dowiedziałaś?!! To dziwne. Pfff!"" - serio??!! Ale naprawdę nikt nie pomyśli, że nie urodziłam się z tymi alergiami, JA JE NABYŁAM. W zamian urodziłam się z problemami w domu (szczególnie z problemami z mamą). I to te problemy spowodowały, że wpadłam w zaburzenia odżywiania a one pociągnęły za sobą resztę problemów w tym między innymi alergie pokarmowe!
I co śmieszne wiele osób (teoretycznie) wie z grubsza, że mam ed, ale jakoś nikt nie jest w stanie nie tylko przyjąć tej wiadomości, ale również tej informacji przetworzyć i zaakceptować fakt, że nie jestem tą samą osobą co w 2010 r.

Już od 13 lat nie jestem zdrowa. - Z aną, pro aną związana jestem od 2012 r. - Z drugiej strony czy kiedykolwiek byłam zdrowa skoro jak byłam mała (3-6 lat) mama bardzo często nie gotowała w domu bo uważała, że jestem grubym dzieckiem i nie muszę jeść. Więc cały dzień chodziłam głodna i czasem jak tata zauważył, że znów nic nie jadłam zabierał mnie do McDonald'a albo kupował mi ciastka - po dzień dzisiejszy jedynym posiłkiem od taty są ciastka a mama wciąż nie chętnie zagląda do kuchni by coś ugotować/coś zrobić tacie na obiad.

czwartek, 14 listopada 2019

Z **** jest coraz gorzej

Wahałam się czy to tu napisać, ale stwierdziłam, że warto bo to część mojej historii "domowej" i z tego powodu warto.
Już kilka miesięcy temu zauważyłam, że z tatą jest coraz gorzej. To znaczy, że jak ktoś napomni o jakiej kolwiek przemocy rodzinnej (problemach takich jakie miałam i jakie mam w domu) to tata momentalnie robi się nerwowy i tematu unika; jak ja coś wspomnę o jakiejś sytuacji, która miała miejsce w domu (przeważnie w domu, czasem w innym miejscu) to jakby nagle tematu w ogóle nie było.
Np. ostatnio (w poniedziałek - 11.11.) pojechałam z tatą samochodem do kina na film "Joker". - I mimo iż unikam za wszelką cenę od czasu tegorocznych wakacji jazdy z tatą samochodem - to tym razem nie mając wyjścia pojechałam samochodem. W każdym razie wracając do domu tata przywołał scenę kiedy to Joker zamordował tych i tamtych i stwierdził, że był mordercą dlatego, że miał traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa. Więc ja na to powiedziałam, że ciekawe w takim razie kim ja będę w przyszłości (nie na serio, ale odnosząc się do filmu). A tata na to stwierdził: A kto Ciebie bił?! Przecież u nas idealnie nie jest, ale wszystko jest dobrze!!!

Wniosek:
To w takim razie po co załatwiałeś co raz to nowszego, lepszego psychologa rodzinnego?! Dlaczego dostałam telefon w wieku 6 lat - a nie po to, że jak matka mnie pobije, że ciężko będzie wstać to nie po to, żeby móc do ciebie zadzwonić?! Po co zabierałeś mnie (ale bardzo rzadko) z domu jak była awantura za awanturą?! Po co?!?!
A teraz kiedy jestem pełnoletnia nagle uważasz, że wszystko jest dobrze i nic się nie stało?!