poniedziałek, 16 maja 2022
Babciu, gdzie jesteś? Czy Ty, to ty?
niedziela, 1 maja 2022
Podróże i ich brak
Kilka dni temu (28.04) w Krakowie odbył się koncert 5 Seconds of Summer, na który chciałam pójść, ale nic z tego nie wyszło. W tym roku jeszcze odbędzie się kilka super koncertów, ale na żadne nie mogę się wybrać. Źle mi z tym, że moje życie składa się tylko z byciu w domu i pracy. A jak nie w tym zestawieniu to jeszcze w zeszłym roku dom - studia, dom - studia, i nic, poza tym. Mam wielką potrzebę już od dawna podróżowania, zwiedzania, jeżdżenia na koncerty, spędzania czasu na zewnątrz ze znajomymi...tylko właśnie. Ja nie mam znajomych. Nie mam tu ani jednej osoby, z którą robiłabym cokolwiek. Bardzo mi tego brakuje. Z podstawówki nie mam nikogo takiego, z gimnazjum ani liceum też nie. A studia to porażka. Chociaż stamtąd mam jedną koleżankę, z którą jesteśmy w kontakcie. Tylko, że 😥
Mam wrażenie, że wokół mnie ludzie razem spędzają czas wychodząc razem, jeśli ktoś ma prawo jazdy to zawsze można gdzieś pojechać, można pójść razem na zakupy, do kawiarni, an obiad, na spacer. Jednak moi znajomi/a wciąż bardzo są zdani na rodziców. To znaczy, jeśli ktoś ma samochód to nie możemy nigdzie same pojechać razem, bo zawsze ktoś inny musi nas zawieźć, jeśli jedziemy gdzieś pociągiem to zawsze jest telefon (nie z mojej strony) do mamy (że a tu się spóźnia pociąg i co zrobić, a tu coś innego zawiodło i co teraz, itd.) a jeśli proponuję, żeby gdzieś pójść, pojechać coś razem zrobić - to zawsze jest to samo: A po co?, A za to trzeba zapłacić., A mi się nie chce., A tam to trzeba iść., A tu za drogo., itd. Zawsze w pierwszej kolejności jest pytanie - A po co? Nie rozumiem tego, czemu ludzie nie mogą robić czegoś po prostu. Albo dlatego, że po prostu coś lubią. Oni potrzebują na wszystko konkretnego argumentu i wytłumaczenia. Może ewentualnie w tedy na coś się zgodzą, chociaż i tak raczej nie, no bo po co.
😤😤😤
Tak więc jak tylko się da, w tym roku, mimo że chcę zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy na studia, to mimo to, chciałabym zacząć jeździć i zwiedzać. Chociażby po Polsce, ale żeby ruszyć się z domu. Nie mam z kim, więc nie mam z tym większego problemu, żeby podróżować sama. Choć myślę, że zawsze lepiej jest z kimś niż w pojedynkę. 😕
Mam już kilka planów na wycieczki. Póki co Polska. Tylko dlatego, że taniej. Z czasem mam zamiar pojechać, dalej i jeszcze dalej, ale w tedy to może już uda się z kimś.
Póki co, chodzę z tatą na spacery co weekend. I czasem jedziemy gdzieś dalej. Wczoraj byliśmy odwiedzić rodzinę w Gdańsku. Było wspaniale. Już chcę tam wracać. 😄
czwartek, 21 kwietnia 2022
Problem z kolanem wrócił i poza tym ciągle coś idzie nie tak
Heeeej!
wtorek, 12 kwietnia 2022
Odpowiedź na to, dlaczego mój idealny plan mi nie wychodzi.
Od momentu, kiedy zaczęłam pracować moja doba nagle dramatycznie się skurczyła. Moim planem a raczej wyobrażeniem było, że przed wyjściem do pracy będę wstawała minimum 2-3 godziny wcześniej, żeby jeszcze mieć siły na naukę angielskiego (w tym roku mam plan go doszlifować), by móc spokojnie zacząć dzień, bez pośpiechu nawet w tym planie uwzględniłam spacery-gimnastykę poranną. I jednak mimo to, nie wzięłam pod uwagę jednej ważnej kwestii. Dlaczego tworzę taki plan w głowie, a czemu by po prostu nie zacząć? W moim przypadku, dużą część porannej i wieczornej rutyny zależy od słońca. Jakoś tak mam, że bez niego nie potrafię dobrze a wręcz normalnie funkcjonować. Żebym mogła zacząć dzień w pierwszej kolejności sprawdzam czy słońce już świeci i jaka jest i będzie temperatura w danym dniu. Więc tu jest odpowiedź, dlaczego mój plan jak na razie nie poszedł mi ani jeden raz. W kwietniu już na szczęście słońce wstaje (póki co) około 5:40 i wcześniej, więc jest nadzieja, że któregoś dnia naprawdę te plany wyjdą. Jednak ja na razie staram się kłaść spać między 21 a 22, jeść min. 3 posiłki dziennie, słodycze zastępować zdrowymi słodyczami, a gdy mam za niską glukozę wówczas podwyższać ją owocami. Wczoraj również zrobiłam pierwsze cardio w domu po dłuuuuugiej przerwie. Dziś jednak dzień bez cardio. Od rana boli mnie żołądek. Próbowałam już różnych sposobów, ale nic nie działa. Ponadto, bardzo mało dzisiaj zjadłam. Na śniadanie (około 10:00) wczorajsza kanapka z serem kozim i ogórkiem świeżym, na obiad (około 17:40) 2 małe buraki gotowane ze sznyclem sojowym, mielonym roślinnym, mizerią, 3 małymi ziemniakami oraz borówką. W ciągu dnia wypiłam mniej niż 1 litr.
Jutro chciałabym móc zrobić więcej, ale jeśli nie pójdzie to trudno, choć zapowiadają słońce cały dzień ;)
środa, 16 marca 2022
Czy ja kiedyś jeszcze schudnę?
czwartek, 3 marca 2022
Update: posiłki w pracy, tłusty czwartek, endokrynolog, włosy
poniedziałek, 21 lutego 2022
Źle mi z cukrem... potrzebuję zmiany.
Dziś będąc w pracy myślałam nad tym co powinnam zmienić, aby w końcu schudnąć kilka kilogramów... (Podczas przerwy przejrzałam Pinterest w poszukiwaniu inspiracji posiłków. Udało mi się ich znaleźć sporo. Dzięki temu, w najbliższych dniach będę jeść bardziej różnorodnie, zaczynając od dziś. Do pracy spakowałam się rano (to znaczy jedzenie spakowałam i przygotowałam rano). Wzięłam z sobą 3 bułki mleczne z makiem z serem, naturalnym Almette i szynką. Każda kanapka była z papryką i rzodkiewką. Chciałam jakoś wzbogacić posiłek w warzywa. Ponadto, wzięłam z sobą serek waniliowy homogenizowany i mały jogurt Jogobella bez cukru truskawkowy. Do picia zawsze zabieram herbatę czarną z kofeiną oraz wodę mineralną 1,5 litra. Myślę, że to trochę dużo albo i nawet za dużo, ale rano się spieszyłam i pierwszy posiłek zjadłam dopiero będąc w pracy).
... z pewnością muszę wrócić do regularnych ćwiczeń cardio 3 - 5 razy w tygodniu, jeść o tych samych porach każdego dnia, brać wszystkie przypisane mi leki, spać 7 - 9 godzin i przestać spożywać produkty z cukrem. ~ wszystko to brzmi tak prosto, ale jakoś w rzeczywistości jest kompletnie inaczej.
I właśnie dużo myślałam ostatnio co z tym cukrem zrobić, jak się za to zabrać. I doszłam do wniosku, że w moim przypadku nie ma co z dnia na dzień rezygnować ze słodyczy, bo minie kilka, kilkanaście dni i na 100% coś zjem czego nie powinnam. Dlatego chcę zacząć je pomału ograniczać. Do końca tego miesiąca pozwolić sobie na jedzenie ich 5 razy w tygodniu (powinnam tu określić jeszcze ilość, jak duża byłaby to słodka przekąska; tak na oko - np. pączek). W kolejnym miesiącu chciałabym zejść do 4 - 3 razy w tygodniu. I koniec końców przestać je jeść całkowicie.
Poza słodyczami chcę równolegle ograniczać a w końcu wyeliminować wszelkie produkty z dodatkiem cukru, takie jak buraczki w słoikach, dżemy, soki/napoje, itp.
Z ciekawostek, będąc na ostatniej wizycie u psychiatry dowiedziałam się, że mój ostatni duży wzrost wagi (10 kg) nie koniecznie może być spowodowany nieregularnym braniem leków na insulinę czy jedzeniem dużej ilości słodyczy. Jeden z leków, który biorę jako ten lek podstawowy, jego skutkiem ubocznym jest wzrost masy ciała. Więc przestałam trochę czuć się winna z tym powrotem nad bagażu kilogramów. Dzięki lekom na depresję i na lęk w końcu jestem w stanie na co dzień funkcjonować w miarę dobrze. Jednak, poza wzrostem kilogramów mam też inne skutki uboczne, dlatego Pani doktor zdecydowała mi zmienić ten lek na inny. Póki co, jestem na etapie zmniejszania dawki. Mam nadzieję, że kolejne lekarstwo nie okaże się taką porażką jak aktualny.
