Heeeej!
czwartek, 21 kwietnia 2022
Problem z kolanem wrócił i poza tym ciągle coś idzie nie tak
wtorek, 12 kwietnia 2022
Odpowiedź na to, dlaczego mój idealny plan mi nie wychodzi.
Od momentu, kiedy zaczęłam pracować moja doba nagle dramatycznie się skurczyła. Moim planem a raczej wyobrażeniem było, że przed wyjściem do pracy będę wstawała minimum 2-3 godziny wcześniej, żeby jeszcze mieć siły na naukę angielskiego (w tym roku mam plan go doszlifować), by móc spokojnie zacząć dzień, bez pośpiechu nawet w tym planie uwzględniłam spacery-gimnastykę poranną. I jednak mimo to, nie wzięłam pod uwagę jednej ważnej kwestii. Dlaczego tworzę taki plan w głowie, a czemu by po prostu nie zacząć? W moim przypadku, dużą część porannej i wieczornej rutyny zależy od słońca. Jakoś tak mam, że bez niego nie potrafię dobrze a wręcz normalnie funkcjonować. Żebym mogła zacząć dzień w pierwszej kolejności sprawdzam czy słońce już świeci i jaka jest i będzie temperatura w danym dniu. Więc tu jest odpowiedź, dlaczego mój plan jak na razie nie poszedł mi ani jeden raz. W kwietniu już na szczęście słońce wstaje (póki co) około 5:40 i wcześniej, więc jest nadzieja, że któregoś dnia naprawdę te plany wyjdą. Jednak ja na razie staram się kłaść spać między 21 a 22, jeść min. 3 posiłki dziennie, słodycze zastępować zdrowymi słodyczami, a gdy mam za niską glukozę wówczas podwyższać ją owocami. Wczoraj również zrobiłam pierwsze cardio w domu po dłuuuuugiej przerwie. Dziś jednak dzień bez cardio. Od rana boli mnie żołądek. Próbowałam już różnych sposobów, ale nic nie działa. Ponadto, bardzo mało dzisiaj zjadłam. Na śniadanie (około 10:00) wczorajsza kanapka z serem kozim i ogórkiem świeżym, na obiad (około 17:40) 2 małe buraki gotowane ze sznyclem sojowym, mielonym roślinnym, mizerią, 3 małymi ziemniakami oraz borówką. W ciągu dnia wypiłam mniej niż 1 litr.
Jutro chciałabym móc zrobić więcej, ale jeśli nie pójdzie to trudno, choć zapowiadają słońce cały dzień ;)
środa, 16 marca 2022
Czy ja kiedyś jeszcze schudnę?
czwartek, 3 marca 2022
Update: posiłki w pracy, tłusty czwartek, endokrynolog, włosy
poniedziałek, 21 lutego 2022
Źle mi z cukrem... potrzebuję zmiany.
Dziś będąc w pracy myślałam nad tym co powinnam zmienić, aby w końcu schudnąć kilka kilogramów... (Podczas przerwy przejrzałam Pinterest w poszukiwaniu inspiracji posiłków. Udało mi się ich znaleźć sporo. Dzięki temu, w najbliższych dniach będę jeść bardziej różnorodnie, zaczynając od dziś. Do pracy spakowałam się rano (to znaczy jedzenie spakowałam i przygotowałam rano). Wzięłam z sobą 3 bułki mleczne z makiem z serem, naturalnym Almette i szynką. Każda kanapka była z papryką i rzodkiewką. Chciałam jakoś wzbogacić posiłek w warzywa. Ponadto, wzięłam z sobą serek waniliowy homogenizowany i mały jogurt Jogobella bez cukru truskawkowy. Do picia zawsze zabieram herbatę czarną z kofeiną oraz wodę mineralną 1,5 litra. Myślę, że to trochę dużo albo i nawet za dużo, ale rano się spieszyłam i pierwszy posiłek zjadłam dopiero będąc w pracy).
... z pewnością muszę wrócić do regularnych ćwiczeń cardio 3 - 5 razy w tygodniu, jeść o tych samych porach każdego dnia, brać wszystkie przypisane mi leki, spać 7 - 9 godzin i przestać spożywać produkty z cukrem. ~ wszystko to brzmi tak prosto, ale jakoś w rzeczywistości jest kompletnie inaczej.
I właśnie dużo myślałam ostatnio co z tym cukrem zrobić, jak się za to zabrać. I doszłam do wniosku, że w moim przypadku nie ma co z dnia na dzień rezygnować ze słodyczy, bo minie kilka, kilkanaście dni i na 100% coś zjem czego nie powinnam. Dlatego chcę zacząć je pomału ograniczać. Do końca tego miesiąca pozwolić sobie na jedzenie ich 5 razy w tygodniu (powinnam tu określić jeszcze ilość, jak duża byłaby to słodka przekąska; tak na oko - np. pączek). W kolejnym miesiącu chciałabym zejść do 4 - 3 razy w tygodniu. I koniec końców przestać je jeść całkowicie.
Poza słodyczami chcę równolegle ograniczać a w końcu wyeliminować wszelkie produkty z dodatkiem cukru, takie jak buraczki w słoikach, dżemy, soki/napoje, itp.
Z ciekawostek, będąc na ostatniej wizycie u psychiatry dowiedziałam się, że mój ostatni duży wzrost wagi (10 kg) nie koniecznie może być spowodowany nieregularnym braniem leków na insulinę czy jedzeniem dużej ilości słodyczy. Jeden z leków, który biorę jako ten lek podstawowy, jego skutkiem ubocznym jest wzrost masy ciała. Więc przestałam trochę czuć się winna z tym powrotem nad bagażu kilogramów. Dzięki lekom na depresję i na lęk w końcu jestem w stanie na co dzień funkcjonować w miarę dobrze. Jednak, poza wzrostem kilogramów mam też inne skutki uboczne, dlatego Pani doktor zdecydowała mi zmienić ten lek na inny. Póki co, jestem na etapie zmniejszania dawki. Mam nadzieję, że kolejne lekarstwo nie okaże się taką porażką jak aktualny.
sobota, 1 stycznia 2022
Postanowienia Noworoczne na 2022 rok
niedziela, 12 grudnia 2021
Update: lęk, depresja; praca; włosy
Heeej!
Po raz pierwszy raz w życiu, dziś miałam taki dzień, że kompletnie nic nie robiłam. Ale kompletne zero. cały dzień na kanapie, pod kołderką bo w mieszkaniu mam strasznie zimno. W nocy dopadł mnie ból menstruacyjny, więc jak się tylko zwlekłam z łóżka koło południa to tylko po to by tabletkę wziąć na ból i te, które muszę pozostałe, ale też udało mi się umyć i ubrać. Następnie termoforek i zmiana łóżka na kanapę. I tyle. Ani angieslkiego nie ruszyłam, żadnej książki, nawet filmiku na YT czy żadnego filmu. No nic, totalne zero.
W zeszłym tygodniu moja mama dostała wiadomość, że w czartek najprawdopodobniej będę miała rozmowę o pracę, ale niestety jak dotąd nikt nie dzwonił i sprawa z brakiem pracy mojej wciąż leży. Ale szczerze mówiąc, jak ktoś się mnie pyta z rodziny czy pracuję to zawsze mówię, że albo po prostu nie mam pracy albo, że szukam. I żadna z tych odpowiedzi nie jest w pełni szczera bo lęk, który w sobie mam, na który również biorę tabletki (obecnie silniejsze niż w poprzednich miesiącach) powoduje we mnie blokadę. I nawet ciężko jest mi się zwyczajnie zabrać za jej szukanie. I nie oznacza to, że nie chcę pracować albo, że mi się nie chce. Ja po prostu strasznie się boję. Czego dokładnie? Nie wiem, ale strach ten jest na tyle duży, że no czuję, że nie mogę. Utknęłam w strachu i bez pracy.
Z pozytywnych rzeczy, włosy mi przestały wypadać w tak dużej ilości. Biorę cynk w tabletkach zalecony przez dermatologa i jakiś lek w proszku do picia 2 razy dziennie, a także 5 dni w tygodniu na noc stosuję wcierkę z apteki i szampon apteczny na porost włosów. Póki co, nie zauważyłam by jakiekolwiek włosy zaczęły mi rosnąć czy odrastać, ale przyajmniej już mi ich tyle nie wypada.